W finansach są takie pojęcia, które na pierwszy rzut oka wydają się oczywiste. Należność i zobowiązanie – niby proste, ale skoro tu trafiłeś, to jednak nie są tak prosta jak mogłoby się wydawać. Raz ktoś jest winny Tobie, innym razem Ty komuś. Zobaczmy zatem, kto komu ma dać, a komu Ty masz dać.
Kupujesz coś w sklepie internetowym, zamawiasz jedzenie przez aplikację, bierzesz subskrypcję platformy z filmami? A zastanawiasz się może nad tym, jak ten model działa od strony biznesowej? A jednak za tym wszystkim stoi pewne podejście. Właśnie o nim będzie ten tekst. Bo B2C to coś, z czym masz kontakt niemal codziennie, nawet jeśli nie używasz tej nazwy.
Wyobraź sobie sytuację, w której wszystko pojawia się dokładnie wtedy, kiedy jest potrzebne. Ani za wcześnie, ani za późno. Trochę jak zamówiona pizza, która trafia na stół w idealnym momencie ... nie stygnie, nie trzeba czekać. Właśnie na tym opiera się koncepcja Just in time – sposób zarządzania, który zmienia myślenie o zapasach, produkcji i całej logistyce. Prosto, ale z dużym wpływem na to, jak działają firmy na co dzień.
Czasem coś zamawiasz i dostajesz od razu. Innym razem mija dzień, dwa ... a bywa, że i kilka tygodni. Od czego to zależy? No właśnie od tego, ile trwa cały proces po drodze. I tu pojawia się pojęcie lead time – takie trochę niewidoczne na pierwszy rzut oka, ale mające spory wpływ na to, jak szybko widzisz efekt.
Nie trzeba pracować w logistyce ani produkcji, żeby się z nim zetknąć. Wystarczy zwykłe zamówienie, naprawa sprzętu czy realizacja usługi.
Pakowanie przesyłek to jeden z tych etapów sprzedaży internetowej, który ma duży wpływ na to, w jakim stanie zamówienie dotrze do klienta. Dobrze dobrane materiały pomagają zabezpieczyć produkty podczas transportu, a przy okazji ułatwiają samo przygotowanie paczki do wysyłki. Nie każdy towar wymaga jednak takiego samego opakowania. Ubrania czy tekstylia często można wysłać w lekkim foliopaku, natomiast kosmetyki lub drobne elementy zestawów zwykle potrzebują solidniejszego zabezpieczenia. Dlatego przy wyborze materiałów do pakowania warto wziąć pod uwagę wagę produktu, jego podatność na uszkodzenia oraz warunki, w jakich przesyłka będzie transportowana.
W wielu firmach – od fabryk po małe zespoły projektowe – pojawia się pojęcie cycle time. Na pierwszy rzut oka wygląda jak kolejny angielski termin z zarządzania procesami. Co to jest? W skrócie, to czas potrzebny na wykonanie jednego zadania, produktu albo usługi. Od momentu rozpoczęcia pracy do jej zakończenia. Wbrew pozorom ten wskaźnik potrafi sporo powiedzieć o wydajności zespołu, tempie produkcji czy organizacji pracy. Bywa też całkiem użyteczny, bo pozwala zobaczyć, gdzie proces zaczyna się rozciągać bardziej niż powinien.
W produkcji często pojawia się pewien rytm pracy. Jedna sztuka schodzi z linii, potem następna, potem kolejna – wszystko w określonym tempie. Właśnie tutaj pojawia się takt time. To pojęcie pomaga ustalić, jak szybko firma powinna wytwarzać produkty, aby nadążyć za zapotrzebowaniem klientów. Zbyt technicznie? Na pierwszy rzut oka tak, ale to po prostu sposób na dopasowanie tempa pracy do realnego popytu. Dzięki temu linia produkcyjna nie stoi, magazyn nie pęka w szwach, a zamówienia trafiają do odbiorców wtedy, kiedy powinny.
W wielu organizacjach procesy z czasem zaczynają się rozrastać. Dochodzą kolejne etapy, nowe procedury, dodatkowe akceptacje. Na początku wszystko wydaje się uzasadnione. Po kilku latach pojawia się jednak inny obraz. Więcej pracy, dłuższy czas realizacji i coraz trudniej znaleźć miejsce, w którym naprawdę powstaje wartość dla klienta. Skąd to się bierze? Z drobnych strat, które powoli gromadzą się w codziennych działaniach.